Sernik! I można zaczynać Święta

Sernik! I można zaczynać Święta

18 stycznia 2019

Witajcie na naszym blogu! Stworzyliśmy miejsce, w którym chcemy, byście lepiej nas poznali – nas, czyli ludzi, którzy pracują z pasją i miłością do deserów i… do siebie! Daria i Adam – razem w biznesie i razem przez życie. I od zawsze ze słodkościami w tle!

Pewne bardzo ważne dla nas ciasto

Mam wrażenie, że każdej ważnej chwili w moim życiu, każdemu wspomnieniu towarzyszy jakiś deser. Pierwsza randka, pierwsze wspólne święta… no właśnie! U nas w domu: jak święta – to sernik.

Aby w pełni przybliżyć Wam historię sernika, który dziś możecie zamówić w CocoArt’s, naszej cukierni w Łodzi, muszę cofnąć się o ładnych parę lat. Jest rok 2002, środek zimy, a my właśnie zaczęliśmy się spotykać. Poznaliśmy się na targach szkolnych w technikum spożywczym, do którego chodziłam. Bardzo chciałam udowodnić Adamowi, że jestem niezłym cukiernikiem… ale on pokazał, że urodził się ze szprycą w dłoni! Szybko odpuściłam temat i pozwoliłam mu realizować się w jego największej pasji – cukiernictwie. A on z uporem maniaka postanowił przekonać mnie do ciast. Bo ja, owszem, lubiłam słodycze, ale ciasta niekoniecznie.

Wyjątkiem był sernik. Dla mnie ten idealny ma mocno wyczuwalną nutę sera, jest ciężki i wilgotny i na pewno nie może mieć rodzynek ani innych dodatków do masy serowej! Ten, który znacie z CocoArt’s ma w sobie białą czekoladę, która sprawia, że jest jeszcze bardziej aksamitny. Sekretem jest też odpowiednia proporcja kremowego sera do serka Philadelphia, który również poprawia teksturę ciasta. Adam jest perfekcjonistą, więc nie mógł zapomnieć o szczególnych wykończeniowych akcentach – zapieczonym crème brûlée z obowiązkową cukrową skorupką (pamiętacie kultową scenę z filmu „Amelia”?) i obręczy z czekolady, która sprawia, że ciasto staje się prawdziwą ozdobą świątecznego stołu.

W tym roku okazało się, że jest on też wielką ozdobą naszej witryny. Gdy planowałam sesję fotograficzną do oferty świątecznej, poprosiłam Adama o upieczenie TEGO sernika, który co roku zjadamy podczas Wigilii u nas w domu. Już drugi rok z rzędu będzie również na stołach naszych Gości. Adam na wszelki wypadek upiekł dwa serniki, byśmy wspólnie podjęli decyzję, który jest bardziej fotogeniczny. Jak zwykle jednak okazało się, że mam sporo spraw do załatwienia przed sesją. Gdy pod wieczór wróciłam do cukierni, zapytałam gdzie są serniki do zdjęć. Okazało się, że zostały zjedzone. A precyzyjniej – pożarte! Pożarte przez personel i rozczęstowane wśród Gości – ponoć każdy chwalił! Byłam wściekła i rozbawiona jednocześnie: sernik stał się hitem zanim jeszcze ktokolwiek się dowiedział o naszej ofercie!

Rozmawiając z Gośćmi CocoArt’s, często słyszę, że sernik to trudne ciasto i wiele osób poległo albo zniechęciło się do tego rodzaju wypieków. Owszem, serniki bywają kapryśne, lubią popękać albo upiec się nierównomiernie… Adam postanowił jednak zdradzić sekret idealnego sernika: jak już wspomniałam, ten nasz powstaje na bazie białego kremowego serka z dodatkiem Philadelphii i białej czekolady. Drugim sekretem jest wypiek: w niskiej temperaturze i dość długo: sernik w CocoArt’s spędza w piecu aż dwie godziny! Dzięki temu jest delikatny, a jednocześnie ma wilgotną strukturę. Adam zawsze mówi, że warto próbować. Jeśli jednak nie macie czasu na eksperymenty, polecamy się w temacie serników i nie tylko!

Do zobaczenia w CocoArt’s

Daria